10 wrz 2015

JANOSZeDRES czyli wkręcona w szycie


Do kupna maszyny do szycia zbierałam się rok... Sama nie wiedziałam jaką maszynę kupić i czy podołam, czy to ma sens. Na szczęście wyręczył mnie mąż i na trzydzieste urodziny sprezentował mi cudną maszynę do szycia. Ale dał mi dużo więcej niż narzędzie do ręki (jakkolwiek to brzmi ;)) Dostałam narzędzie do tworzenia dla moich bliskich, do eksperymentowania, odskocznię od codzienności młodej mamy, do kreacji czegoś jedynego, niepowtarzanego, z miłością i ogromną satysfakcją, gdy już coś powstanie i komuś się podoba :) Nie sądziłam, że będąc laikiem, można dzięki tutorialom jakie są w sieci i radom kilku zdolnych koleżanek tak szybko zacząć sobie radzić z szyciem. A jeśli ja potrafię, to i Ty. Więc jeśli też zastanawiasz się nad kupnem maszyny do szycia, to wiesz... 
Obyś miała blisko do trzydziestki i męża ;) 


Zestaw Mom&Son - z którego Tymek zdążył wyrosnąć w 1,5 miesiąca...

więc uszyłam mu kolejny dresik :)

Tunika z serii Najwygodniejsze Ever  

 i mój dres JANOSZeDRES ;) 

A tutaj popełnione worki na kapcie dla pewnych zaznajomionych ze mną młodych mężczyzn, którzy poszli do przedszkola. Każdy z nich został zaopatrzony w sznurki oczywiście, ale nie zdążyłam cyknąć fotek. 



 Ten ostatni pt. Mów Mi Złociutka jest mój :P 

A cudnych lisków uszyłam moje ulubione gatki dla Tymka


i do kompletu dla mnie sukienka (fajnie wygląda też z paskiem, a jak ukradnie mi ją moja siostra, to pewnie tak ją będzie nosić... :))

Bluzosukienka jeszcze taka powstała pewnej bezsennej nocy, zainspirowana... 

wcześniej uszytą bluzą dla mężunia mego :) 

 A to prezent dla pewnej Pani Ani, która ma urodziny niebawem i która być może to teraz czyta i już wie co dostanie... ups :)

 Obszyłam też Amy, moją siostrzenicę, ale zdążyłam cyknąć tylko jedną spódniczkę. Nadrobię to z pewnością, bo jest jeszcze cały komplet w łezki :)


27 maj 2015

Dziś wpis dla mam, o sprawach maminych...

      Weekend spędziłam słuchając śpiewających dzieci, bo byłam jurorem na festiwalu Budzik we Wrocławiu. Najzabawniejsze jest to, że byłam przekonana, że po 6h słuchania piosenek dziecięcych, wrócę do domu padnięta z obolała głową i dźwiękowstrętem - bo to dużo na raz. A wróciłam wypoczęta i stęskniona za moim małym bomblem :) O Matko, jednak "urlopy" od dzieci, które kochamy najbardziej na świecie, są bardzo wskazane! Zajęcie się czymkolwiek, bez poczucia odpowiedzialności za nasze niemowlę, które w tym czasie "ogarnia" ktoś inny - bezcenne! Polecam wszystkim mamom! Sama muszę na stałę wpisać w swój kalendarz czas dla siebie... Na swoją pracę i na swoje przyjemności... a co! :)

A'propos mam - przedwczoraj byłam w Poznaniu na konferencji karmie swobodnie. Poznałam moje idolki jeśli chodzi o świadome macierzyństwo. A oto i One :)



Doula Julita
Ala'Antkowe BLW
Karmiące Cyce na Ulice
Hafija.pl
koszulove.com
Matecznik & Karm, Mamo - projekt społeczny


Te kobiety nie tylko są mądrymi mamami dla swoich dzieci, ale również pomagają innym mamom, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem. Wypełniają ważną misję i odwalają kawał roboty, którą powinno się doceniać. Jak masz czas droga czytelniczko, prześledź ich www, bo warto.
W zakresie laktacji i karmienia niemowląt i dzieci, te dziewczyny wiedzą więcej niż wielu pediatrów... No więc wróciłam z Poznania naładowana pozytywną energią i zapalona do tego, by promować jak tylko mogę karmienie piersią i uświadamiać młode mamy, jak ważne to i cenne. No i co?  Wracam z takiej konferencji, a koleżanka spotkana na ulicy mówi mi, że jej lekarz (jeden z najbardziej poważanych, cenionych pediatrów we Wrocławiu) na spadek wagi jej 9-cio miesięcznego synka, każe jej odstawić nocne karmienia i zwiększyć ilość posiłków stałych. Szlag mnie trafia! Nie jestem specjalistą (do tych odsyłam pod powyższe adresy), ale wiem, że najbardziej kaloryczne i wartościowe jest mleko mamy. Co prawda, trawi się szybciej, więc dzieci karmione piersią częściej budzą się w nocy (choć to są etapy, które ponoć mijają), ale nie jest prawdą, że dziecko kilkumiesięczne MUSI już przesypiać 10h i że zwiększenie pokarmów stałych będzie najlepsze dla jego zdrowia i wzrostu. Bo NAJLEPSZE dla niemowląt (co udowodnione naukowo, więc nikt o zdrowych zmysłach nie odważy się z tym dyskutować) jest mleko mamy! I to nie tylko przez pierwsze 3 czy 6 miesięcy - bo mit o bezwartościowości kobiecego mleka po 6-tym miesięcy niestety wciąż żywy... Ale tak długo, jak mama i dziecko czują, że chcą kontynuować kp. Nie ma ani jednych wyników badań, które mówiłyby, że zbyt długie karmienie wpływa negatywnie na emocjonalność dzieci. To bzdury wyssane z palca, że długo karmiące matki są nadopiekuńcze, albo że dzieci długo karmione nie są samodzielne itp. Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.
Mamy właśnie Tydzień Karmienia Piersią. W wielu miastach odbywają się różne wykłady i warsztaty, spotkania z duolami i położnymi laktacyjnymi. Wierzę, że ich wiedza i mądrość dotrze do młodych i przyszłych mam na dużą skalę i że dzięki rozszerzaniu swojej wiedzy na temat wspaniałości mleka kobiecego, zdecydują się one na dłuższe niż 6-tygodniowe karmienie swoich maluszków. Czemu piszę, że 6-tygodniowe? Bo wg badań przeprowadzonych przez Femaltikera, po 6 tygodniu tylko około 40% kobiet wciąż karmi swoje dzieci. Choć sporo ponad 90% kobiet opuszczających szpitale deklaruje, że chcą karmić dużo dłużej. To daje do myślenia, co jest nie tak... Czy brak wsparcia? Czy brak wiedzy? Czy "wygoda"? Piszę to w cudzysłowiu, bo dla mnie zdecydowanie wygodniejsze niż szorowanie i wyparzanie butelek i laktatora jest wyciągnięcie i schowanie piersi. Nie wiem. Ale wiem, że każda decyzja o odstawieniu dziecka od piersi powinna być świadomą decyzją, opartą o rzetelną wiedzę, a nie mity powtarzane przez niedokształconych ludzi czy propagandę, jaką tworzą wielkie koncerny, promujące mleko modyfikowane, na sprzedaży którego zarabiają krocie...



     Na koniec pochwalę się jeszcze, że jako nieformalna, samozwańcza promotorka karmienia piersią, swój pierwszy wielki sukces już mam na koncie ;) Moja koleżanka podziękowała mi wczoraj za to, że dzięki mnie wciąż karmi. Ja uważam, że to oczywiście jej zasługa, ale bardzo się cieszę, że zadzwoniłam do niej w idealnej chwili, gdy już zaczynała podawać swojemu maleństwu mm, bo miała problemy z piersią i mały nie dojadał. Jeśli Zu zgodzi się, to w następnym poście dedykowanym dzieciowo-babskim sprawom, opowiem Wam, jak to było... Ale Zu jest moją bohaterką, która udowadnia, że można karmić w zasadzie jedną piersią... Ogromny szacunek! :)

Ps. Uprzedzając falę hejtu, już wolę zaznaczyć, że moja fascynacja mlekiem kobiecym i chęć promowania tego naturalnego sposobu karmienia dzieci nie ma nic wspólnego z dezaprobatą wobec mam, które karmić nie mogą lub nie chcą. Każda z nas ma święte prawo decydowania o tym czy i jak długo karmi. I ja to prawo szanuję. Ale sama wiem, jak ciężko bywa "po drodze" i jak często zbyt łatwo i zbyt szybko się poddajemy. Wiem też ile mitów i pierdół mamy w świadomości, a jaka jest prawda na temat składu i niemożliwych do odtworzenia w jakimkolwiek innym produkcie składu kobiecego mleka. Chcę po prostu dzielić się swoimi odkryciami z tymi, którzy chcą tego słuchać, bo głęboko wierzę w moc natury i w to, jak ważne dla przyszłego zdrowia dzieci jest ich start żywieniowy. Amen.





12 maj 2015

#karmieswobodnie

      Są momenty, kiedy przypadków jest tak wiele, że przestaję sądzić, że to przypadki, a zaczynam podejrzewać, że to ewidentne drogowskazy, wg których powinnam podążać, by zrealizować jakiś plan, którego wypełnienie jest mi pisane. Takim właśnie "zaplanowanym przypadkiem" było dla mnie spotkanie Ani z http://www.koszulove.com i jej zaproszenie mnie do wzięcia udziału w akcji #karmieswobodnie. Ponieważ sama jestem zafascynowana odkrywaniem tego, jaką posiadam "supermoc" w postaci mleka (im więcej o tym czytam, tym bardziej się cieszę, że mogę karmić syna), czuję, że chcę się tą wiedzą dzielić z innymi. Z radością więc przyłączamy się do #karmieswobodnie - i ja i Tymek! :) 


W ramach akcji ja i wiele innych mam karmiących będziemy zachęcały do zrobienia sobie "brelfie" podczas karmienia poza domem i otagowania (na facebooku i/lub na instagramie) #karmieswobodnie. Pokażmy, że kp jest naturalne,dobre i piękne i że afirmujemy je jako element aktywnego stylu życia, jaki dziś młode mamy prowadzą.
25 maja w Poznaniu odbędzie się konferencja z największymi autorytetami w dziedzinie karmienia piersią: Agatą Aleksandrowicz - Hafija.pl, Joanną Anger - alaantkoweblw.pl, Julitą Hypki z La Leche League i Hanią Krawsz, założycielką grupy Karmiące Cyce na Ulice. Spotkanie to będzie inauguracją rozpoczynającego się wtedy Togodnia Karmienia Piersią, a ja z ręką na piersi, z dumą wezmę w nim udział. Tym bardziej, że będę miała okazję spotkać tam blogerki, które przez ostatnie miesiące stały się dla mnie autorytetami w kwestii żywienia niemowląt, jak np. Hafija czy Asia Anger z alaantkoweblw.pl.
Naszym celem jest dodać pewności młodym mamom i odwagi by karmić w przestrzeni publicznej. Jest to bardzo ważne, ponieważ z powodu braku wsparcia na początkowym etapie karmienia piersią oraz obaw przed dezaprobatą otoczenia, wiele kobiet w ogóle rezygnuje lub szybciej rezygnuje z karmienia piersią. A nie ma wspanialszego prezentu na start, obok poczucia bliskości, czułości i bezpieczeństwa, jaki mama może dać swojemu maleństwu, niż matczyne mleko, będące źródłem niewyczerpanych dobrodziejstw dla jego zdrowia.
Już wiadomo z całą pewnością, że w mleku mamy, przez cały okres karmienia (a nie tylko przez pierwsze pół roku, jak to niektórzy bezwiednie wciąż powtarzają) są zawarte żywe komórki macierzyste. Że w tym mleku znajduje się HAMLET - składnik, który zabija komórki nowotworowe i który jest największą nadzieją na walkę z nowotworami. Dzieci karmione piersią są zdrowsze lub szybciej dochodzą do zdrowia, a u wcześniaków karmionym mlekiem mamy nie występuje martwicze zapalenie jelit i wiele innych schorzeń, które swój początek mają w układzie pokarmowym. Nawet najlepsze mleko modyfikowane nie zastąpi w 100% mleka mamy, bo chociażby przyswajalność cennych składników jakie są w nim zawarte jest o wiele lepsza, nie mówiąc już o przeciwciałach odpowiedzialnych za odporność etc.
Mamy modę na zdrowy tryb życia, na slow food oraz aktywność fizyczną. Wydajemy krocie na certyfikowane produkty ekologiczne czy naturalne kosmetyki, bo wiemy już, jak ważne jest zdrowe odżywianie i ograniaczanie chemii w naszym codziennym życiu. Tym bardziej wierzę, że jesteśmy w stanie wykreować modę na karmienie piersią. Nie chodzi o epatowanie biustem, ale o to, bo uświadomić ludziom, jak ważne i cenne jest karmienie piersią. I że nie ma to bynajmniej związku z seksualnością, a służy jedynie dobru dziecka (i matki, dla której kp jest profilaktyką przeciwko rakowi piersi). Musimy mieć świadomość, że dezaprobata społeczna przyczynia się do tego, że kobiety krępując się i obawiając wytykania palcami lub kąśliwych uwag (o wypraszaniu z marketów już nie wspominając), albo karmią dzieci wcześniej odciągniętym mlekiem z butelki - co jest po prostu absurdem, albo pozostają w domach, zamiast aktywnie uczestniczyć w życiu społecznym.
Ja sama nigdy nie zapomnę "pierwszego razu", gdy Tymek miał niespełna miesiąc i spotkałam się na Wrocławskim Rynku z moją przyjaciółką. Kiedy mały zgłodniał, powiedziałam Pat, że muszę się gdzieś schować, żeby nakarmić małego. Do głowy przychodziła mi tylko toaleta, bo w miejscu gdzie usiadłyśmy, nie było specjalnego pomieszczenia dla rodziców z dziećmi. Pat kazała mi się stuknąć w głowę, osłonić się pieluchą i nie ruszając się z miejsca, nakarmić moje maleństwo. Od tamtej pory karmię Tymka wszędzie i nie mam z tym problemu. Oczywiście, że sama sobie nie życzę, aby obcy ludzie oglądali moje piersi. Temu zawsze okrywamy nas pieluszką. Ale karmienie syna przestałam traktować w kategorii jakiegoś "wykroczenia" czy naruszania przestrzeni innych ludzi, ale jako naturalną i konieczną czynność, służącą dobru mojego maluszka. Już dziś wiele osób pyta mnie jak długo zamierzam karmić moje dziecko. Odpowiadam - mam nadzieję, że jak najdłużej. Bo wiem, że daję mu w ten sposób to co najlepsze :)  





27 kwi 2015

trochę abstrakcyjny wpis

     Zapomniany aparat wpadł mi w ręce i całe szczęście... Tak się przykleiliśmy do tych srajfonów, albo one do nas, że zastępują nam komputery, aparaty, telewizory, radia... No i super, ale spokojnie... Mamy w telefonach mnóstwo pięknych zdjęć - co działa na plus to to, że ten tel. zawsze jest pod ręką. Ale jakość i głębia fotografii wykonywanych aparatem... Nie do przecenienia. To inna bajka! Na co dzień nie zwracałam na to uwagi, ale gdy kilka dni temu zaczęłam pstrykać Tymkowi zdjęcia aparatem, to postanowiłam już go trzymać koło łóżka (aparat, nie Tymka - choć tego też "trzymam" w pobliżu :)).
Nie wrzucę tu póki co zdjęć naszego dziecia. Bo choć wierzcie mi, że baaaardzo bym chciała pochwalić Ci się drogi czytelniku/droga czytelniczko jaki cud świata codziennie trzymam w ramionach i jak wygląda ten mój największy życiowy sukces, to racjonalna część mnie mówi NIE. Ale jak sobie wyobrazicie najpiękniejsze i najkochańsze dziecko świata... tak! To on ;P Mój Tymon! :)

     A'propos wyobraźni. Zastanawialiśmy się wczoraj z Bartkiem, jaki jeszcze talent show pojawi się w TV. Nie często spędzamy wieczory przed (chciałam napisać pudłem - bo tak pieszczotliwie nazywa tv moja mama, ale zerkam kątem oka i widzę, że to bynajmniej nie przypomina już pudła) telewizorem. Ale gdy skaczemy po kanałach (zapping czy zypping to się zwie?) to przeżywamy to jak stonka wykopki. Wczoraj odkryliśmy np. show w którym gwiazdy szkolą swoje psy :) Piękna inicjatywa, bo wspiera adopcję zwierzaków i uwrażliwia na nie. Ale sam fakt - gwiazda szkoli psa - wydał mi się dość zabawny pod postacią telewizyjnego show. Kolejne odkrycie - Splash? Gwiazdy skaczące do wody. Coś mi się o uszy obiło, że będzie taki program, ale uwierzcie mi, byłam przekonana, że to jest jakiś żart! Byłam w szoku!!! Wielki szacun dla osób, które się tego podejmują, ale sam pomysł na program... szalony :) Przypomniał mi się teraz taki japoński tetris. Widzieliście kiedyś? Obstawiam, że to może być kolejny tytuł w jesiennej ramówce którejś ze stacji ;)



      Ewentualnie obstawiam, że gwiazdy będą gotować jednocześnie tańcząc i śpiewając, albo naśladując znanych kucharzy... hm? :P Albo jeszcze lepiej! Gwiazdy będę czegoś uczyć swoje dzieci lub partnerów o czym nie mają bladego pojęcia. O! A ten program o gotujących dzieciakach, który mnie wprawia w kompleksy? Australijski Master Cheff dziecięcy o ile dobrze pamiętam. Totalny czad! :) Fajne by było przy takim programie to, że można by było uczyć przy okazji dzieciaki zdrowego odżīwiania. To by było coś... A wracając z kosmosu, u nas już od miesiąca kosztowanie różnych pokarmów stałych (Tymek. Bartek i ja już je chwilę jemy ;)). I chętnie się z Wami podzielę moim odkryciem WSPANIAŁEGO bloga z przepisami dla dzieci www.alaantkoweblw.pl. Generlanie zaczynamy z BLW w miarę możliwości i umiejętności. Ale sama gotuję małemu wszystko i póki co wciana bardzo chętnie :) Choć podstawą u nas wciąż jest moje mleko, to przygoda z jedzeniem rozpoczęta i cieszę się, że nam wszystkim sprawia nam frajdę. Prawie taką samą jak to, gdy mama i tata grają na gitarach, a Tymek śpiewa :) To dopiero czad!


24 kwi 2015

Muzycznie - pedagogicznie...

     Kilka dni temu pierwszy raz od niepamiętnych czasów sama pojechałam samochodem do Opola. Przypomniałam sobie jaką jazda autem w trasie daje frajdę. Poczucie wolności i kontroli nad samochodem - całkiem miłe. Pewnie psychologowie by to wyjaśnili brakiem poczucia pewności czy zaspokojenia jakiejś potrzeby w dzieciństwie ;) W Opolu brałam tam udział jako special guest w Małej Akademii Piosenki, organizowanej dla przedszkolaków przez Muzeum Piosenki Polskiej. Dzieci, które po moim występie i pogadance o muzyce tulą się do mnie - co za czad! Dorośli zazwyczaj dopiero gdy są na bani tracą hamulce i potrafią okazać radość i wdzięczność w taki sposób. Ale może to i lepiej, bo jednak grupka maluchów, a banda pijaków, gwarantują całkowicie inne doznania w kwestii przytulania ;) Wolę tych mniejszych ludzi... zdecydowanie :P









fot. Sławomir Mielnik


     Przy okazji zacieśniam więź z moją gitarą, a na dowód tego, za tydzień będę grać i śpiewać podczas Bicia Rekordu Guinnessa we Wrocławiu. Zapraszam Was serdecznie, jeśli jeszcze nie macie sprecyzowanych planów na majówkę. Będzie tłoczno, ale w grupie siła ;)

    Cieszę się, bo mam teraz więcej pracy i kontaktów z ludźmi, którzy mówią ;) Mamy wiedzą o co chodzi... Zaangażowałam się w pewną akcję społeczną, więc w zasadzie trochę PR'owego myślenia mi się wkrada do życia. Jednak studia nie idą na marne... A co do mamusiek, to trafiłam tydz. temu do Klubu Mamuśki. Też Wam tu fotorelację zdam, a co :)




 fot. Klub Mamuśki

     Tutaj nie było grania, ale do śpiewania acapella mnie Mamuśki namówiły :) To było co prawda trochę na wariackich papierach spotkanie, bo wpadłam na nie prosto z próby, a tuż po nim gnałam na występ (graliśmy akustycznie dla jednej firmy). Ale utwierdziłam się w przekonaniu, że my, kobiety,  bardzo potrzebujemy siebie nawzajem. Dobrze, że mam cudne sąsiadki, które same mają maluchy, więc godzinami ze sobą rozmawiamy podczas spacerów, a tym pogoda ostatnio bardzo sprzyja. I ja żyję! I chce mi się działać! Nawet ogródek odgruzowaliśmy już z Bartkiem. Dobrze jest :) Przysięgam, poprawię się też z częstotliwością pisania bloga. Wstyd mi... Ale czasu nie ma! Żyję w realu! Nie online... :) 
     Miłego dnia czytelniczko/q :)

15 mar 2015

Gramy dla mamy Moniki

     Tylko raz śpiewałam utwór Michaela Jacksona, a w zasadzie dwa wersy i refren, podczas jubileuszu TV Polsat. Dziś zaśpiewam jego piosenkę w Centrum Kultury Światowid we Wrocławiu. Start o 18:00 gdyby ktoś to zauważył w międzyczasie (uwielbiam to poetyckie pojęcie :)). Zapraszam! W każdym razie, szarpnęłam się na jeden z najstarszych jego utworów, z repertuaru Jackon 5 "Who's Lovin' You". Piękna to piosenka. Stwierdziłam, że najbardziej spójna z "moim" klimatem, więc z chęcią tego bluesiora wykonam. Boję się trochę, bo dopiero za godz. mam pierwszą próbę z muzykami. Trzymajcie kciuki :) A koncert będzie wspaniały, bo takie wokalistki cudowne wystąpią jak Natalia Lubrano czy Asia Kwaśnik. Ja mam plan doskonały - położyć Tymka spać i poganać na koncert. Zaśpiewać i wrócić szybko do mojego szkraba, bo muszę zmienić męża, który o 21:00 gra dziś (też na szczęście we WrocLove) z LUC. Szaleństwo istne, ale fajnie, że się dzieje. A! Najważniejsze a'propos koncertu jest to, że zbieramy dziś pieniądze na sprzęt, dzięki któremu ciężko chora mama mojej koleżanki będzie mogła komunikować się ze światem.

"Zbieramy na specjalistyczny sprzęt do komunikacji, C-eye. Dzięki któremu możliwe jest polepszenie życia Basi - mamie Moniki, która na wskutek obszernego wylewu 8 lat temu doznała paraliżu całego ciała. Jedynym sposobem komunikacji są ruchy oczu. System C-eye jest opracowany specjalnie dla tego rodzaju potrzeb. Opiera się na interakcji wzrokowej pacjenta z wyświetlaną na ekranie treścią, Urządzenie śledzi ruchy gałek ocznych a długotrwałe skupienie wzroku w danym punkcie skutkuje zaznaczeniem danej ikony."

To bardzo smutna historia, która przypomina mi scenariusz filmu "Motyl i Skafander". Niestety, to nie scenariusz filmu, a życie... Monia jest moją bohaterką. Bardzo dzielną, wspaniałą, zdolną i pracowitą kobietą. Jej mamy, Pani Basi, nie miałam okazji jeszcze poznać, ale mam ogromną nadzieję, że uzbieramy dziś sporo pieniędzy i uda się kupić dzięki temu koncertowi (oraz licytacji, która ma się dziś odbyć podczas koncertu) sprzęt, który umożliwi mamie Moniki komunikację ze światem... Trzymajcie proszę kciuki, jeśli nie możecie się zjawić... A może...?
https://www.facebook.com/events/1043778612302190/

23 lut 2015

Jest już nasz występ w sieci!!! :)


Już jest! Nagranie piątego odcinka programu "Nut Ferment" z udziałem moim i mojego cudownego zespołu! :) Mieliśmy więlką przyjemność wystąpić na Scenie Ciśnień Teatru Muzycznego Capitol we Wrocławiu. Zagaliśmy moje nowe dwa utwory - "Put Your Hands Up" i "Gdy Przychodzi Noc", które napisałam wspólnie z mężem mym - Bartkiem Niebieleckim :)  Zagraliśmy także cover zespołu Fruhstuck pt. "Rage" w zupełnie innej, bo całkiem nowej, naszej aranżacji :) Chłopakom z Fruhstuck bardzo się podobało i byli w szoku, że to icj kawałek :) Mam nadzieję, że Wam również się spodoba :) Myślę, że musimy go dograć do nowej płyty, bo bardzo dobrze nam się go gra i z chęcią zachowam go w swoim repertuarze :) Dziękuję pięknie za zaproszenie do programu. 

Miłego oglądania/słuchania... :)